Żony nasze

11
1150

(felieton radiowy)

Czy zastanawialiście się kiedyś, kiedy podmienili wam żonę?

Oni produkują takie zamienniki i trzymają w klatkach. Mają cię na liście – pamiętają, kiedy brałeś ślub i po kilku latach, chyc! budzisz się rano a w łóżku leży inna kobieta.

Rozpoczyna się mecz i jeszcze nie wiesz, o co grasz.

Pierwsze podanie na twoją połowę jest wtedy, gdy zamiast Ligi Mistrzów oglądacie M – jak miłość. Tak, dla przeglądu pola. Kolejna zagrywka to szafa, w której nie możesz znaleźć swojej ulubionej koszulki, spodni ani swetra. Zresztą inne ubrania też wyglądają jak nie twoje.

Odzyskujesz piłkę i jesteś dobrej myśli. Niestety przeciwnik gra ciałem… pozbawiając cię możliwości ataku. Z efektownym (w)zwodem wpada na pole karne. Wymyśla argumenty, których nie zbijesz. W ramach troski o twoje zdrowie (choć wcześniej bawiliście się do białego rana) wódeczki się u teściów już nie napijesz. Teść patrzy ze zrozumieniem. On już spadł do trzeciej ligi.

Nie kombinuj ze służbowym wyjazdem. Jak cię złapie na spalonym, czeka cię w ramach odnowy biologicznej, nie wymuszona, wręcz spontaniczna kolonoskopia. I tak tracisz pierwszego gola.

Zaczynasz od środka boiska, mówisz sobie, że będziesz ostrzejszy. Jednak szybko dostajesz żółtą kartkę, bo jesteś „świnią i chyba już jej nie kochasz”. Tracisz koncentrację i akcja szybko przenosi się na twoją połowę. Zamiast pod żaglami, wakacje spędzasz na basenie w Egipcie. I po indywidualnej akcji całego zespołu jest dwa zero.

Tuż przed przerwą, następuje szybki kontratak. Przeciwnik gra na twoim sumieniu. Zaczyna zdaniem typu: „mąż mojej koleżanki to codziennie kupuje jej kwiaty”. Chyba facet będzie miał transfer do innej drużyny. Do przerwy przegrywasz już trzy zero i raczej nie masz co liczyć na zdobycie mistrzostwa.

Gwizdek. Rozglądasz się po kibicujących ci kawalerach, rozwiedzionych i wdowcach. Bezradnie rozkładasz ręce zakrywając twarz, z myślą, że źle przygotowałeś się do rundy jesiennej.

Jednak to jeszcze nie koniec meczu. I jeśli trener nie zmieni cię w drugiej połowie, to jak mawiał Kazimierz Górski – dopóki piłka w grze…

felietony

Felieton był emitowany na antenie Radia Olsztyn.

Poniżej można go posłuchać.

11 KOMENTARZE

  1. A ja tam nie uważam, żeby ktokolwiek podmienił mi żonę – zawsze jest wspaniała i tak naprawdę nie mam co do niej zadnych zastrzeżeń – prędzej ona znalazła by kilka uwag do mnie ale miłość jakoś pozwala nam to pogodzić

  2. najbardziej podoba mi się w kobietach że mówią jedno np bezsensu jest żebyś kupował mi kwiatki więc kupuje coś innego a ona a kwiatka to już mi nie kupiłeś 🙁

  3. Żona jest naszym największym dobrem, ale rónocześnie jest również naszym złem. Kochamy je wtedy kiedy jest nam z nami dobrze, a kiedy jest źle to myślimy często nad rozstaniami. Jednak preawdziwa miłość jest, wtedy kiedy dwoje ludzi się kocha i jest ze sobą bez względu, na to czy jest dobrze czy źle.

  4. Najbardziej spodobał mi się tekst o transferze do innej drużyny 😉 coś w tym jest, że kobita może odmienić życie faceta o 180 stopni, jeśli w porę się on nie spostrzeże

  5. Mnie też rozbawiło ale dokładnie tak jak pisał ktoś wyżej, dużo prawdy jest zawarte w tym wpisie no ale cóż, nie ma w tym nic złego. Każde małżeństwo po jakimś czasie ewoluuje i nie ma się czemu dziwić, to całkiem naturalny proces. Najważniejsze to dawać sobie z tym radę i nie odpuszczać. Życzę powodzenia Panowie 🙂

  6. Haha świetne 🙂 Coś w tym prawdy jest. Dlatego w związku trzeba być jak skała, nieporuszonym i to szczególnie w pierwszych 5minutach – wtedy zasady gry się zmieniają i jest szansa wygrać mecz albo chociaż zremisować 😛

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge