Zapach Melindy

0
387

Akacja filmu “Zapach Melindy” dzieje się w Stanach Zjednoczonych, bo tam się kręci dużo filmów o prezydentach. U nas znacznie mniej.

Otóż służby bezpieczeństwa w skrócie SB, otrzymują informację o zamachu na głowę państwa. Na resztę ciała zresztą też. Niestety Pan Prezydent nie może odwołać uroczystej uroczystości, w której konieczny jest występ na żywo na dworze. Sondaże spadają, gospodarz Białego Domu musi ratować reputację poprzez organoleptyczny kontakt z wyborcami. (No właśnie, u nas w Polsce, jak powiesz „gospodarz białego domu” to może chodzić o panią Basię. Więc u nas takich filmów się nie kręci).

SB po stokroć analizuje przebieg trasy i spotkań prezydenta z obywatelami, ale wciąż ma poczucie niepewności. Jeden z nich, pewnie jest w okularach, łysieje i nie ma za dużo wzrostu, podsuwa ciekawe rozwiązanie. Oczywiście nikt na to się nie zgadza a panowie w mundurach wykrzykują pogróżki. Jednak prezydent kiwa głową na tak (może być w slow motion, ale wyjdzie banalnie).

Tym ciekawym rozwiązaniem okazuje się dwójka ekspertów:

Chris – dumny posiadacz zaburzeń maniakalno-psychotycznych z domieszką zespołu Aspergera. Ta wspaniała mieszanka skutkuje bardzo drobiazgowym i uporczywym podejściem do życia i wszelkiego działania. W bonusie Chris posiada chorobliwie rozwiniętą wyobraźnię. Dzięki tym sympatycznym cechom jest w stanie co do milimetra i sekundy przeanalizować każdy plan, znajdują mikroskopijne wręcz niedoskonałości. Nerwica lękowa z kolei podsuwa mu wszelkie możliwe warianty zdarzeń, oczywiście tylko te, które mogą doprowadzić do śmierci prezydenta.

Na marginesie: jakby ten film robili Francuzi, to Chris mógłby być nieco otyły i żywić się tylko colą, frytkami i kanapkami z fast fooda. Jak film mają zrobić Amerykanie, to zatrudnijcie Brada Pitta w wersji neurotycznej tzn. z blizną na twarzy.

Melinda – w sumie ładna kobieta o rozwichrowanej osobowości. Przeciwieństwo Chrisa, bo z kolej ona nie używa mózgu tylko odruchów i intuicji. Jest jak pantofelek w kieliszku wódki – nie wie co się dzieje, ale czuje, że musi się szybko  wydostać. Nie myśli, tylko reaguje. Reprezentuje czynnik nielogiczny, absurdalny i tępo-agresywny. Dzięki temu jako jedyna może obalać plany Chrisa, bo nikt nie można przewidzieć rezultatu rzutu monetą. Melinda ma też kompulsywny stosunek do seksu.

Na marginesie: Tę postać powinna zagrać Marta Żmuda – Trzebiatowska, która podobno powiedziała kiedyś o sobie, że jest aktorką organiczną. Ale może to była literówka.

Nasi bohaterowie doskonale się uzupełniają, tworzą genialne scenariusze wydarzeń, choć kompletnie nie potrafią się ze sobą dogadać. Chris nie potrafi nawiązać kontaktu z otoczeniem, z kolei Melinda próbuje to otoczenie przelecieć. Do duetu dołącza policjant Adam, który ma za zadanie komunikować parę ze światem.

Adama można zabić przed finałem filmu, dla wzmocnienia niechęci do antagonisty, genialnego Millera. Miller jest chudy i jasnowłosy. Lubi porządek, może mieć delikatny niemiecki akcent.

Rozpoczyna się wyścig z czasem i ze złem. Piszę tak, bo to amerykański film i zakończenie musi być znane na początku filmu.

Finału nie opiszę, bo jeszcze nie zgłupiałem, żeby tak dobre pomysły oddawać bez czeku. Ale wierzcie mi, końcówka wyrwie Was z kapci.

P.S. Czy mógłby ktoś zapytać Martę Żmudę-Trzebiatowską czy zgodziłaby się zagrać z Bradem Pittem?

P.S.2 Tytuł “Zapach Melindy” jest enigmatyczny, bo dopiero w finalne nabiera znaczenia. Potrzebny jest tylko czek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge