Zanzibar część druga

3
434

[useful_banner_manager banners=9 count=1]

Materiały Nr 2

Szanowny Panie Dyrektorze,

zgodnie z poleceniem służbowym nr 12/01/48RO, przedstawiam Panu następujące materiały:

  •    Stenogram nagrań zarejestrowanych na transportowcu MPK24, realizujący kurs Ziemia – Pluton.
  •    Fragmenty zapisów audio i video, których jakość pozwala na zrozumiały przekaz treści.
  •    Zeznania Km. A■■■■ F■■■■■■■ dotyczące przebiegu akcji ratunkowej i okoliczności pozyskania w/w materiałów.
  •    Zdjęcia zrobione na pokładzie MPK24 przedstawiające malowidła, o których mowa w zeznaniach Km. A■■■■ F■■■■■■■.

Pragnę podkreślić, że nie wszystkie zdarzenia musiały występować w takiej kolejności jak zostało to przedstawione. W stenogramie, w nawiasach, umieściliśmy opisy, które mogą pomóc w zrozumieniu tego, co wydarzyło się na MPK24.

Z poważaniem

              Major L■■■■■ S■■■■■.

 

[stenogram nagrania, głos ZX]
Okres hibernacji spędzamy w naszych prywatnych kajutach na łóżkach. Skafander, który szczelnie okrywa ciało, jest połączony licznymi przewodami z jedną ze ścian kajuty. Przewody wnikają w nas na wysokości głowy, piersi i krocza. Wyglądamy jak śpiące jeżozwierze podróżujące przez galaktykę. Widziałem kiedyś takie zwierzęta na zdjęciu.
[zakłócenia, prawdopodobnie słychać głos drugiej osoby]
[głos ZX]
… z czego się śmiejesz? Mówię wyraźnie – je-żo-zwie-rze!
[przerwa w nagraniu]
Po przebudzeniu mamy do dyspozycji malutki pokoik z łazienką. W szafie wciąż wiszą moje prywatne ciuchy, teraz nieprzydatne, bo nie przewidziałem, że będę potrzebował czegoś na tak niskie temperatury.
Na statku nie jestem sam. Lecą ze mną jeszcze trzy osoby – kapitan, medyk i człowiek od komputerów. Wszyscy boją się piratów, więc położenie kajut załogi jest utajnione i zamaskowane. Drzwi automatycznie otwierają się po okresie hibernacji i tylko od środka. Załoga nic o sobie nie wie. Poznajemy się dopiero po dehibernacji, na dwa miesiące przed końcem lotu.
[nagranie wideo ze sterowni]


[przerwa w nagraniu]
Centralną częścią statku jest sterownia. Tu są nasze stanowiska i dostęp do komputerów. W sterowni zainstalowano duży ekran, przez który można patrzeć na gwiazdy. To nie jest zbyt ciekawe, bo błyszczące punkciki miesiącami tkwią w tym samym miejscu. Czasami tylko przeleci jakaś kometa. Jaśniejsza smuga na tle ciemności. Nuda.
[głos niezidentyfikowany, złej jakości, kobieta]
Mogę zrobić z nim wszystko. Nie wie, że gdy zasypia [przerwa w nagraniu]… mogłabym poderżnąć mu gardło. Nienawidzę [przerwa w nagraniu]
[szumy, po chwili dalsza część nagrania, głos ZX]
Odkryłem, że jednak coś się zmienia. W lewym dolnym rogu ekranu było przyklejone logo naszej firmy. Jak się siadało na kapitańskim fotelu i patrzyło w przestrzeń, to niektóre z punkcików, z czasem, znikały pod naklejką. Z kajuty przyniosłem pastę do zębów i wysmarowałem wielki krzyż na ekranie. Teraz wszystkie gwiazdy przybliżają lub oddalają się od narysowanych linii. To znaczy, że statek się przemieszcza.

[nagranie wideo ze sterowni]

[przerwa w nagraniu, po chwili słychać szczekanie psa]
Mieszkam i śpię w maszynowni, bo jest cieplej. Znalazłem tu ścianę sąsiadującą z napędem statku. Wystarczyło odkręcić ołowianą pokrywę, żeby mieć dostęp do przewodów silnika. Są bardzo gorące, więc zacząłem smażyć na nich mrożonki. Wciąż pamiętam smak pierwszego posiłku. Na deser był gazowany napój i czekolada.
Odkryłem pleśń na opakowaniu po cukrze. Po wielu eksperymentach w mieszaniu i fermentowaniu napojów, czekolady i cukru udało mi się uzyskać alkohol. Może to nie jest whiskey, ale da się przełykać i co ważniejsze działa. O tak, jest mocne jak diabli.
Pewnej nocy obudził mnie hałas. Kilka korytarzy nade mną coś się poruszyło. Wędrując przez ciemność znalazłem otwarte drzwi do magazynu nr 4.
Komputer, co pół roku, sprawdza kolejne sektory statku. Włącza wtedy wszystkie systemy zasilania w okolicy. Przez jakiś czas mam dostęp do kolejnej ładowni. To znaczy, że tu jest Gwiazdka dwa razy w roku.
[śmiech]
Zan-zi-bar szesnaście, piętnaście, czternaście, czternaście!, trzynaście, dwanaście, jedenaście, dziesięć.
W magazynie znalazłem tony bandaży i gumowych rękawiczek. Były też kalosze i tysiące parasoli. Odrębny ładunek stanowiły pędzle, puszki z farbami i skrzynie pełne papierosów. Szkoda, że nie palę. Zresztą komputer i tak automatycznie wypompuje całe powietrze z pomieszczenia, w którym wykryje dym.
[nagranie prawie nieczytelne, w pewnym momencie w tle słychać słowa “Powiedz jak się nazywasz? Jaki jest twój stopień?”]
[przerwa w nagraniu]
Pamiętam jak przyszła do mnie nasza lekarka. Usiadła na krześle i nic nie mówiąc, patrzyła jak zasypiam. Ja też się jej przyglądałem. Choć nie mogłem dojrzeć jej twarzy, wiedziałem, że jest piękna. Uwielbiam jak do mnie przychodzi. Czasami się kłócimy i przez jakiś czas nie chce mnie odwiedzać. Nazwałem ją CM. Tabliczkę z takim imieniem znalazłem na jednym z foteli w sterowni.
[nagranie audio]

[soundcloud url=”http://api.soundcloud.com/tracks/99682976″ params=”” width=” 100%” height=”100″ iframe=”true” /]

[przerwa w nagraniu]
Odwiedza mnie matka. Jej twarz wychodzi ze ściany. Patrzy na mnie takim strasznym wzrokiem. Jakby się mnie bała albo nienawidziła. Staram się do niej mówić, uspokajać. Widzę jak rusza ustami jakby chciała coś powiedzieć. Gdy się do niej zbliżam…

[nagranie nieczytelne]

 koniec części drugiej

[useful_banner_manager banners=7 count=1]

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge