Śmigło

15
350

Opowiadanie zdobyło III nagrodę w konkursie literackim im. Stanisława Grochowiaka, Leszno 2016.

Nogi niosły gdzie bądź. Litościwie nad rowem, co się wzdłuż drogi ciągnął, przeniosły, choć mógł Śmigło w nim zapaść na wieki. Jednak kulasy też miały swoją cierpliwość i runął Śmigło jak stare drzewo na pobliskiej łące. Legł na plecach ze wzrokiem wbitym między wierzchołki drzew a nocne niebo.

I słusznie, bo po chwili wielka mydlana bańka z gołą babą w środku, zawisła nad łąką. Oczy Śmigło miał jak dwa księżyce. Kręcąca się nagość w mydlanej aureoli nadciągnęła nad jego twarz.

Nazywali go Śmigło, bo gdy wypił, w jego głowie zaczynało się kręcić śmigło. Z każdą szklanką bimbru dwa wielkie szumiące płaty zataczały coraz szybsze kręgi. W końcu na pełnych obrotach, Śmigło odlatywał ku gwiazdom i wracał dopiero nad ranem.

Znów szum przecinał mu głowę. Goła baba była już na wyciągniecie ręki. Za blisko jednak. Kręcące się śmigło trąciło mydlaną powłokę, która w milionach kropel zrosiła twarz leżącego.

Zapłakał Śmigło przeklinając swój los. Dopiero sen przerwał biadolenie. Wtedy o jego ciało upomniała się łąka. Dłonie mu wrosły w ziemię. Palce wniknęły w głąb czarnego piachu. Z palców wyzwoliły się żyły, które drążąc w ziemi tunele znalazły korzenie drzew. Krew z żył napełniła drzewa. Liście uwolniły się z gałęzi i niesione wiatrem opadały na domy we wsi. Mieszały się z jedzeniem z koryt i wodą ze studni. Jadły je zwierzęta, których mięso lądowało w końcu na talerzach. Z ust śpiących mieszkańców uwalniały się później w powietrze atomy Śmigły.

Łąka wciąż nie spała. Rosnąca na niej trawa falowała i drżała, obnażając po chwili wielkie białe zęby. Paszcza rozwarła się szeroko by móc objąć głowę Śmigły. Raz skosztowawszy ciała, odgryzała kolejne jego fragmenty.

Znad linią lasu wychynęły kolejne gołe baby.

15 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge