Monodram “Słoń” – fragment

Monodram Łukasza Staniszewskiego

0
372
słoń - fragment dramatu

Monodram “Słoń” w reżyserii Giovanny Castellanosa miał premierę 17 grudnia 2018 r. w Teatrze im. A. Sewruka w Elblągu.

Media o “Słoniu”:

TVP3 Łódź


Monodram “Słoń” – fragment

Oni mi powiedzieli, że od teraz to ja jestem Żyd. Nigdy o sobie nie myślałem, że ja jestem Żyd, ale podobno ja muszę to koniecznie wiedzieć.

A Żyd proszę Pana, nie może pójść do kawiarni i zamówić sobie ciastka. Nawet jak ma pieniądze i chce za wszystko zapłacić. Żyd nic nie może. Tak to wymyślili.

Ja wtedy nie wiedziałem, co to znaczy Żyd. No, w domu wszyscy byli Żydami. Ale o tym się nie rozmawiało. Bo i po co? Dla mojej rodziny to nic nie znaczyło. Czy ptak może zakazać innemu ptakowi latać? A drzewom można zabronić rosnąć? Nie, proszę Pana. Każdy na tym świecie po coś jest.

Urodziłem się Niemcem, a umrę Żydem. Takie czasy, proszę Pana.

Teraz ja kawiarnię mogłem oglądać tylko przez szybę. Nie słyszałem już, o czym rozmawia się przy stolikach. Ale dobrze widziałem, proszę Pana, jak ci brzydcy ludzie nagle stawali się piękni. Ale to nie mogła być prawda. Oni ich tylko naśladowali. Ja to wiem, proszę Pana, bo ja bardzo lubiłem przebywać z pięknymi ludźmi. Nawet, jak dobrze ubierzesz człowieka i podasz mu najdroższe ciastko to i tak od razu widać, kto to jest. Czy w jego duszy jest jakieś światło czy nie. Piękni ludzie zachowywali się inaczej. To było widać po sposobie, w jaki wkładali sobie jedzenie do ust, albo trzymali kieliszek wina. Może dlatego, że takiemu pięknemu człowiekowi do głowy nie przyjdzie chcieć zabić innego człowieka?

Ale teraz ja byłem Żyd, słucha Pan? Ja czytałem gazety, mówili mi sąsiedzi. Ja się pomału uczyłem, co to znaczy być Żyd. Inni uczyli się szybciej. Bo się nagle okazało, że jest nas wielu. I, że jest problem i trzeba coś z tym zrobić.

To ja się Pana pytam, co to znaczy, że ze mną jest problem? Co trzeba ze mną zrobić? Ja mam być zagrożeniem? Z taką pensją? Ja, proszę Pana, byłem księgowym. U mnie, od dziecka, w liczbach zawsze porządek był. Lewa strona musiała zgadzać się z prawą. I się zgadzała! Nikt nigdy nie miał do mnie zastrzeżeń. To gdzie tu jest zagrożenie? Dlaczego jestem niebezpieczny?

Niczego nie ukradłem, bo nawet nie było czego. Żonę miałem jedną i o innych kobietach nigdy nie myślałem. He, he… powiedziałbym Panu jak to było z moją żoną, ale chyba nie wypada, co? Może później…

To ja zacząłem szukać tego Żyda we mnie, ale nic nie mogłem znaleźć. Pytałem się moich znajomych i ludzi w sklepie. Nikt mi nic nie chciał powiedzieć… To ja zacząłem czytać takie darmowe gazety, co leżały na chodnikach. I ja się w końcu dowiedziałem.

Ja knułem, proszę Pana. Chciałem obalić rząd, okradałem ludzi. Czy Pan wie, że należałem do międzynarodowego spisku? Ja jestem uśpionym agentem, proszę Pana, obcych sił, czy coś. I roznoszę choroby. Nawet fizycznie różnię się od reszty społeczeństwa. Wiedział Pan?

Ja patrzyłem na swoje dłonie. To są ręce Żyda – myślałem. Oglądałem swój brzuch i ja widziałem brzuch Żyda. W moim lustrze zamieszkał Żyd.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge