Kostucha

Próbka nowego tekstu

0
212

     Kostucha, znana w pewnych kręgach, jako „Śmierć” ubierała się niemodnie, nie mogąc wyzbyć się starych upodobań do powłóczystych szat, zakrywających ją od głowy, aż po chude kostki. Nie eksperymentowała też z doborem kolorów, stawiając na sprawdzoną czerń, która nigdy się nie brudziła, wyszczuplała, a nader często dodawała powagi.

     Wbrew obiegowej opinii Kostucha nie miała zwykłych, ludzkich rozmiarów, w praktyce była większa od największych budynków w mieście. Gdy przechadzała się w poszukiwaniu swych podopiecznych, zmuszona była zadzierać wysoko kolana ponad wyrastającymi w niebo dachami i kominami. A wtedy spod czarnej szaty na świat wyglądała noga, pozbawiona skóry i mięśni, słusznie przypominając kończyny kościotrupa.

     Z racji wzrostu, gdy obowiązek zmuszał ją do przyjrzenia się swoim wybrańcom, pochylała się nisko, wyginając strudzone plecy w wielki łuk. Z czasem, a czasu minęło przecież wiele, zwyczaj pochylania wszedł jej w krew, (jeśli można tak się wyrazić), zastygając w zgarbionej postaci już do końca świata.

     W chwilach wolnych od pracy, (a tych miała niewiele), lubiła chwalić się niezawodną pamięcią. To musiało być wtedy, gdy ludzi na świecie było jeszcze mało i łatwo było rachować liczby zgonów i narodzin. Gorzej, gdy przewinęło się już trochę tysiącleci, a Śmierć weszła w wiek średni. Stara i niechciana panna trwała w przeświadczeniu, że w sztuce śmierci nie popełniła jeszcze błędu. Choć szła w zaparte, co jakiś bez większego sensu umierał człowiek niewinny i młody. Zdarzało się też umrzeć nagle tysiącom, gdyż Kostusze potrafił omsknąć się palec.

     Ostatnie lata były jednak niepokojące. Plaga rodzaju ludzkiego powlekająca Ziemię w śmiertelnym uścisku, rozrosła się do tego stopnia, że Śmierć musiała pokusić się o zdobycze techniki. W doszytej naprędce kieszeni, o kościste udo obijały się teraz telefon komórkowy i tablet, zawierający kompletne personalia mających pożegnać się z życiem. Co z tego, gdy pogarszający się stale wzrok Kostuchy spowodował, że wciąż myliła i przekręcała imiona i nazwiska. Ludzie umierali nie wiedząc, że przyczyną ich zgonu była litera „P” na początku ich nazwiska, choć w tablecie stało „B”! Umierał Arek, a nie Marek oraz Kasia, a nie Asia. To wtedy gazety pisały o „niewyobrażalnej tragedii”, w komentarzach dodając słowa „odszedł w kwiecie wieku”, albo, „jej śmierć była całkowitym zaskoczeniem.”

     Czy warto dodać, że chybotliwy krok Kostuchy prowokował kolejne tragedie, gdy stopą zahaczała o nadjeżdżający autobus?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge