Teraz Grubasy

9
1414

Strasznie trudno jest dzisiaj się buntować. Mamy wokół siebie tak dużo dziwnych ludzi, że nasz bunt może być niezauważalny. Żaden wielki czub na głowie czy agrafka w nosie już wrażenia nie robi. A gdybym zamieszkał w beczce? Wystarczy przejść się na dworzec, by zobaczyć ilu już filozofów zamieszkało w kartonach. Spożywanie alkoholu i narkotyków, ostatnio nawet jest chyba w dobrym tonie. Po dogłębnej analizie i interpretacji okalającej mnie rzeczywistości stwierdzam, że jest tylko jedno rozwiązanie – zostać Grubasem.

W świecie fit i vege, biegających i rowerzystów czy nawet biegających rowerzystów tylko tłuszcz i fałdy mogą mnie ponieść drogą buntu.

Jak walczyć z chudyzmem?

Po pierwsze trzeba zrobić aplikację na telefon, która poinformuje nas, kiedy zjedliśmy za mało lub za dużo chodzimy. Nazwiemy ją „Połóż się i zjedz coś!”.

Musimy się jakoś obrendować. Proponuję sztandar z wizerunkiem podwójnego hamburgera i maxi frytek. Na tle rozlanego majonezu i keczupu (w sumie to polskie barwy… ciekawe).

Trzeba stworzyć nową kolekcję mody. Spodnie bez guzika, bo i tak by odpadł oraz koszule, które nie schodzą się na brzuchu.

Dzieci nie mierzmy już na framudze drzwi w wzwyż, tylko w szerz. „Zobacz mamo, ja pół roku temu byłam 10 centymetrów węższa!”.

Gdyby nasz bunt urośnie w siłę, z pewnością pojawią się fit bojówki. Brońmy się, rzucając w nich naleśnikami z bitą śmietaną i bezami.

Przypuszczajmy ataki ideologiczne zajmując dwa miejsca w autobusie. Do kina chodźmy z własnymi wiadrami na popcorn i colę.

Popełniajmy mezalianse i umawiajmy się z grubymi dziewczynami. Niektórzy już to robią i bardzo sobie chwalą.

Zorganizujmy mistrzostwa świata na toczenie się z góry. Wiem, że mogą nas pokonać sumo panowie oraz większość Amerykanów.

Załóżmy partie „Prawo i otyłość”, „Platforma Naszego Cielska”. „Sojusz Węglowodanów Demokratycznych”, „Polskie Stronnictwo Obiadowe” oraz „Twój kotlet”.

Szczytem zazdrości będzie iPad z podgrzewaczem do potraw.

Szczyt złośliwości to przechodzenie na jedną stronę burty i przechylanie promu.

A szczytem głupoty przerywanie posiłków na pracę.

W końcu jak przejmiemy władzę, zamiast tęczy na placu Zbawiciela, postawimy wielką plastikową kiełbasę.

Ja już zacząłem się buntować, a Ty?

Post Scriptum

Życie pisze lepsze teksty – w Belgii zakwestionowano kandydaturę pani minister, bo jest ZA GRUBA. Nie wierzycie, sprawdźcie.

felietony

9 KOMENTARZE

  1. Każdy z nas od czasu do czasu powinien się zbuntować, w domu, w pracy w szkole czy też na ulicy. Nie pozwalajmy innym wchodzić nam na głowę – każdy z nas doskonale wie co robić ma i nikt nie będzie nim rządził

  2. Proponuje też stworzenie aplikacji na facebooka, gdzie będzie można się pochwalić “Zjadł 4 hamburgery i nie spalił 4 tys kalorii”. Trzeba tylko wymyślić nazwę… może EndoZjadło ?

  3. Podoba mi się określenie “chudyzm”, heh. Sam do tej kategorii nie należę, zaliczam się raczej do krągłych, ale nie mam jakiś z tym problemów… lubię siebie i swoje ciało. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge