Agata

1
83

– Ubierz się – Mortimer Fink był zażenowany widokiem młodej, kompletnie nagiej dziewczyny chodzącej po pokoju.

– Po co? nie podobam ci się? – Agata podniosła nogę i oparła ją o siedzenie krzesła.

– Matko – pomyślał Mortimer, który nie zdążył w porę odwrócić wzroku. Pomimo swoich siedemdziesięciu trzech lat, wciąż był wrażliwy na takie widoki.

– Za 10 minut otwieramy sklep. Spodziewam się dzisiaj wyjątkowego klienta. Jesteś mi potrzebna.

– Zaraz będę gotowa, – Agata złożyła ręce na nagich piersiach – czy cię kiedyś zawiodłam Mortimerze?

– Nie i wolałbym żeby tak zostało. Czekam na ciebie na dole. Tylko na Boga, włóż coś na siebie, spodziewam się go w każdej chwili.

– Zaraz zejdę – powiedziała dziewczyna wychodząc do łazienki.

Mortimer przekręcił klucz w zamku. Woń wypełniająca sklep, wydostała się na ulicę. Już po chwili jak głodne zwierzęta, zaczęli schodzić się pierwsi klienci. Mieli oni niezwykłą potrzebę codziennych zakupów w sklepie „Fink & Fink”. Mortimer z trudnością hamował odrazę do tych ludzi. Wolał już następnych gości, których drogie samochody podjeżdżały kilka godzin później. Oni z kolei nigdy nie kupowali osobiście. Mieli od tego niecierpliwie poganianych szoferów.

– Czy pani Agata dziś pracuje, panie Mortimerze? – zapytał klient.

– Za chwilę zejdzie proszę pana – Mortimer często widywał tego mężczyznę, który był ostatnim adoratorem dziewczyny. Zastanawiał się tylko, czy jest równie szalony, jak jego poprzednicy.

– O już jest! – oczy mężczyzny rozszerzyły się do granic możliwości – zachwycająca!

Na widoAgatak Agaty, Fink zacisnął mocno szczęki. Dziewczyna ubrana była jedynie w sukienkę z lejącego się materiału, który doskonale uwydatniał artyzm natury. Jej ciało wywoływało tęsknotę, którą w żaden sposób nie można było ukoić.

– Pan Stefan…!, czym mogę służyć? – Agata zwróciła się do mężczyzny.

– Po…po…poproszę herbatę – zaczął.

– Ale jaką? Mamy tu dwadzieścia pięć gatunków!?

– Jaśminową, jeśli można…

– Dobrze, coś jeszcze?

– Skończyły mi się fifki.

– Mogę panu polecić miedziane, bardzo ładnie rzeźbione. Nie będą się tak często tłukły.

– Oczywiście, wezmę… wezmę też – Stefan położył banknoty na ladzie – czy coś jeszcze?

– To chyba ja powinnam zapytać pana?

– Tak, oczywiście, ale ja już nic więcej nie potrzebuję.

– W takim razie proszę przyjść za pięć dziewiętnasta po odbiór towarów. Będę na pana czekać.

– Naprawdę?

– Proszę pana… – uśmiech Agaty jeszcze bardziej oszołomił mężczyznę, który bez słowa opuścił sklep.

– Mogłabyś sobie darować tym razem – powiedział Mortimer, który zrezygnowany przyglądał się rozmowie.

– Jeszcze nigdy nikomu, nic nie darowałam, Mortimerze. Sam się prosi.

– Ale to osioł, …nieszkodliwy.

– Tym łatwiej pójdzie – uśmiech Agaty rozświetlał pomieszczenie sklepu. Ze śnieżnej zadymki wyłoniła się sylwetka kolejnego klienta.

Samara - nowe filmy z IkeaEdward - i Ty możesz być dziwnyAlien - kup i sam skręć sobie obcegoMucha - w każdym polskim domuHellraiser - tylko z IkeaVoorhees - skręć sobie własny horror

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge