25 metrów

3 Komentarze

Autor: Łukasz Staniszewski

Scenariusz filmowy z gościnnym występem szalonego geniusza.
Do czytania z zamkniętymi oczami

Polecam ten pomysł na scenariusz filmowy.

Rzecz się dzieje w jakimś cywilizowanym kraju, w mieście X. Ludzie mają dużo komórek a coraz mniej miłości (tanie przesłanie dla mniej wyrobionego widza).

Szalony geniusz (takie połączenie zawsze budzi emocje) stawia zasadzkę na ludzkość w swoim mieście. Otóż, umieszcza on w telefonach komórkowych bombę z opóźnionym zapłonem. Żeby doszło do zapłonu trzy wybrane telefony komórkowe muszą znaleźć się w swoim sąsiedztwie na odległość nie większą niż 25 metrów (stąd tytuł). Warunkiem jest też, aby te telefony posiadały w swoim numerze cztery takie same cyfry.

Śmierć w mieście X zyskuje nowego sprzymierzeńca – jest nim czysty przypadek. Miliony ludzi stale się przemieszczając tworzy coraz to nowe kombinacje cyfr i odległości, czekając na wielkie BUUUM!

Szalony geniusz nie byłby sobą, gdyby nie podrzucił policji wyjątkowy program komputerowy umożliwiający śledzenie poruszających się właścicieli komórek. Gdy rośnie prawdopodobieństwo wybuchu, wskaźniki na ekranie zmieniają kolor z zielonego na żółty, a później na czerwony. Policja gania po mieście jak kot z pęcherzem (w wersji polskiej) i rozgania zdumionych ludzi.

Na domiar złego pewien przystojniak Ł. myli numer telefonu i dodzwania się do dziuni K.. Od słowa do słowa, umawiają się na randkę. Oczywiście ich numery telefonu posiadają takie same cztery cyfry.

Sprawę w swoje ręce bierze pani komisarz R., stara, zgorzkniała panna. Próbuje ingerować w rodzące się uczucie młodych i ładnych ludzi. Wszyscy odbierają to jako formę pasywno-agresywnej zawiści. Prawdopodobieństwo wybuchu rośnie, bo zakochani ciągle są razem. Pani komisarz pojawia się w najmniej odpowiednich momentach i próbuje rozdzielić zakochanych.

Powstaje napięcie między siłą miłości, mocą śmierci a zgorzknieniem pani komisarz (bo teraz to już nikt jej nie lubi).

Na prośbę policjantki otrzymuje ona telefon, którego numer posiada takie same cztery cyfry jak komórki szczęśliwie zakochanych. Pani komisarz umawia się z nimi na spotkanie i zaczyna grozić im śmiercią. W końcu para postanawia rozstać się na jakiś czas.

Wtedy pani komisarz wpada na pomysł, że podobny manewr może wykonać z komórką szalonego geniusza.

Ale kto jeszcze zgodzi się mieć przy sobie taki telefon by zginąć wraz z mordercą?

To sobie dopiszcie sami albo wyślijcie czek, to Wam opowiem.

Ostatnie posty

Ostatnie

Upał

Przypadek Jise badali nawet lekarze. Zaniepokojona matka, ubrała kiedyś dziesięciolatka w najlepszą białą koszulę i nie wypuszczając ręki zaprowadziła go do gabinetu. Jej wielki tyłek gniewnie kołysał się na boki, gdy przecinali rynek miasteczka, a mieszkańcy na...

czytaj dalej

W domu mego ojca

"Nie należał do ludzi czasu AM, ani też do tych z PM. A ponieważ nie istnieje trzecia część dnia, nie spotykał nikogo i nic wyjątkowego nie było jego udziałem. Czasami wydawał się sobie tak nieprawdziwy, że zmuszony był klepać się w policzek by przekonać się, że...

czytaj dalej

Słuchaj podcastów

Joint

Subskrybuj i otrzymuj nagrody

Wpłać 100 zł na konto autora, a otrzymasz wyjątkowy długopis piszący we wszystkich językach świata!

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.