strach

Opowiadanie zdobyło III nagrodę w III Ogólnopolskim Konkursie Literackim  „Pod Poetyckim Zawołaniem Rocha Sęczawy” 2016.

Słońce żarzyło się potem. Powietrze wypełniała kwaśna woń. Wypięte zady pracujących w polu kobiet spoglądały na ogień z nieba obojętnie, kołysząc się na miarowo.

Jedna z nich, Karolina zerwała się nagle z krzykiem.

– On się gapi!

Kobiety wybuchły śmiechem. Bawiła je myśl, że zrobiony ze słomy i szmat strach na wróble może zaczepiać Karolinę. Nawet, jeśli jakiś dowcipniś domalował mu piękne niebieskie oczy.

Kobiety wróciły do pracy, tylko Karolina niespokojnie odwracała głowę. Zdawało jej się, że ręce z kija na krzyż, lekko się poruszają. Nie chciała jednak w to wierzyć.

Gorączka wypełniła powietrze. Zmęczone kobiety rozsiadły się pod drzewem. Krople potu spływały im po skórze, nurkując w pełne dekolty i dalej. Marzyły o końcu pracy i powrocie do domu, do mężczyzn. Niejedna zaciskała uda, bo gorączka rozlewała się głęboko. Patrzyły na stracha na wróble, który sterczał w ukropie bez skargi. Jakiś dowcipniś dorobił mu drewniane przyrodzenie.

– Niczego sobie – powiedziała jedna z kobiet, a reszta znów zaczęła się śmiać – taki to zawsze gotowy.

– Mój też zawsze gotowy i co z tego? Nigdy go w domu nie ma!

– Bo on z tą gotowością po wsi lata.

– Oj przymknij się głupia. Do ciebie na pewno nie lata!

– Cicho baby – krzyknęła najstarsza z nich – sprawdźmy coś. Ty Karolina, ty nie masz chłopa, co?

– Nie mam – zawstydziła się dziewczyna.

– To podejdź teraz do stracha i cyca mu pokaż!

– Co ty mówisz? Nie pójdę!

– Idź, jak strach się ruszy, to na szczęście, zaraz chłopa znajdziesz!

– Nie chcę, nie pójdę!

– Idź, jak mówię – warknęła kobieta.

Karolina wstała z cienia. Rozpięła guziki i ręką pomogła piersiom wyjrzeć spod koszuli. Podeszła do stracha. Oczy z niebieskiej farby wlepiały się w kołyszące sutki. Karolina wyciągnęła rękę by pogłaskać słomianą facjatę.

– I co rusza się? – krzyczały baby spod drzewa.

Z farbowanego oka potoczyła się niebieska łza.

– Nie… stoi jak stał – odpowiedziała Karolina, udając, że nic nie widzi. Kobiety zaniosły się śmiechem.

– Wrócę wieczorem – szepnęła, zapinając koszulę – tylko stój jak stoisz. Wiatr, który się nagle zerwał nie wiadomo skąd, poruszył strachem z niecierpliwości.

Tu znajdziesz dalszy ciąg tej historii. Powstała ona na prośbę czytelników (zob. komentarze.)

10 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge