po co komu poezja

Poezję możemy postrzegać z jednej strony jako rymowane, ckliwe strofy o miłości, z drugiej strony, jako niezrozumiały, wręcz bełkotliwy, splot przypadkowych słów. Czy komuś potrzebna jest taka poezja?

Piotr Siwecki
Piotr Siwecki – prozaik, krytyk, tłumacz

 Piotr Siwecki: Czytelników można podzielić na dwie grupy: „przeciętnych zjadaczy chleba”, którzy szukają poezji wywodzącej się od takich poetów jak

Adam Asnyk
Adam Asnyk

Adam Asnyk, czyli lirycznej, służąca poetyzacji rzeczywistości. Wiersze stają się wtedy odskocznią od codzienności.

Z drugiej strony, mamy poezję aspirującą do bycia „sztuką”, czyli niekoniecznie dla wszystkich. Do niej na przykład należy poezja eksperymentalna. To jest sztuka walcząca o zmiany nawet w obrębie samej poezji. Ona rzeczywiście może być nieczytelna dla dużej grupy odbiorców. Może dlatego, że oni nie są na coś takiego przygotowani.

 
 
 

Beata Tarnowska
Prof. Beata Tarnowska – literaturoznawca

prof. Beata Tarnowska: Tu możemy przywołać Czesława Miłosza, który walczył z poezją niezrozumiałą. Uważał, że poeta nie może być

Czesław Miłosz
Czesław Miłosz

zamknięty w „wieży z kości słoniowej”. Dla niego poezja jest formą komunikacji, zwraca się

do czytelnika i przez to musi być dla niego zrozumiała. Jeśli poeta pisze szyfrem, to odbiorca takiego tekstu nie zrozumie. Więc po co komu taka poezja?

Z drugiej strony mamy poezję, która siłą rzeczy jest niezrozumiała, jak na przykład u francuskich symbolistów. Tam treść była zaciemniona, ale można było w niej znaleźć wspaniałe ujęcia. I to zyskiwało czytelników. Trzeba ją potraktować jako ucieczkę od rzeczywistości na rzecz wizji, pełnej kolorów, zapachów i smaków. Zresztą podobne procesy zaszły w malarstwie, kiedy powstał abstrakcjonizm, konstruktywizm itd.

A po co poeci zaczęli komplikować swoje teksty? Przecież mało kto je rozumie.

Tadeusz Peiper
Tadeusz Peiper

B.T.: To było poszukiwanie nowych dróg w poezji. Między innymi eksperymenty ze słowem. Byli ciekawi jak daleko mogą się posunąć i czy doprowadzi to ich do jakiś wspaniałych

językowych odkryć. Tworzyli nowy język poezji, by odciąć się od tradycji, która w dwudziestym wieku była już nudna i mało twórcza.

Nie zawsze przynosiło to dobre efekty. W Polsce symbol poetyckiej awangardy Tadeusz Peiper, tak bardzo był oddany teorii gry ze słowem, że tworzył mało zrozumiałe metafory,

które nie oddziaływały na wyobraźnię czytelnika. No bo co kryje się w słowach „Słońce prezes dnia” czy „Człowiek ptak z węgla”. Lepsze efekty dawało połączenie tradycji z eksperymentem tak jak u Juliana Przybosia, którego polecam na przykład w wierszu „Wieczór”. Tam są bardzo ładne obrazy:

Julian Przyboś
Julian Przyboś

Latarnie wyszły z ciemnych bram na ulice i w powietrzu cicho stanęły

lub

Zmrok łagodnie przemienia przestrzenie

Jednak te wszystkie eksperymenty bardzo się przydały poezji. Dzięki nim skończył się emocjonalny ekshibicjonizm, „bebechowatość”. Wystarczy poczytać Mickiewicza w wierszach do Maryli, gdzie bohater jest nieszczęśliwy, odtrącony, zwierza się z własnego bólu po stracie ukochanej. W późniejszych wierszach młodopolskich mamy do czynienia z depresją i chandrą. Wszystkie emocje są na wierzchu i karmi się odbiorcę. Na przykład dla Miłosza to było nie zdrowe,

Adam Mickiewicz
Adam Mickiewicz

dla niego poezja nie była po to, żeby po przeczytaniu wiersza popełniać samobójstwo.

Poezja bez uczuć i przeżyć?

B.T.: Rozwój techniki i miast tworzył nową rzeczywistość, która wymagała nowego opisu. Na ckliwość nie było już miejsca. Powstał nowy model poety, który „wstydzi się swoich uczuć”. Już nie „krzyczano” w wierszach, Różewicz, Szymborska, Herbert mówili ściszonym, powściągliwszym głosem. Nawet poeci wojenni jak Gajcy i Baczyński nie epatowali swoimi uczuciami. Podobnie było w całej Europie.

A jak rozróżnić dobrą poezję? Po czym można poznać prawdziwy talent?

 

Zbigniew Chojnowski
Prof. Zbigniew Chojnowski – poeta, historyk literatury

Prof. Zbigniew Chojnowski: Niektórzy mówią, że nie ma talentu, że jest tylko praca. Ja w to nie wierzę, bo są pewne predyspozycje do widzenia rzeczywistości inaczej niż robi to większość ludzi. To Anna Kamieńska powiedziała, że pierwszy poeta zobaczył, że trawa niekoniecznie jest zielona. Z drugiej strony wyjątkowe postrzeganie rzeczywistości poeta potrafi opisać w taki sposób, że każdy może w jego poezji odczytać coś dla siebie. Swoje doznania, wyobrażenia i przekonania włącza się w pewien system i stają się one uniwersalne. Czasami ciężko wytłumaczyć grafomanowi, że fakt, że on naprawdę kochał i cierpiał, że to jeszcze nie jest poezja.

B.T.: To iskra boża, którą się ma albo nie. To są ciarki chodzące po plechach podczas czytania. Wystarczy jedno słowo, jakiś obraz.

Wracając do najważniejszego pytania – czemu służy poezja?

B.T.: By uchwycić piękno. By zmieniać świat. Żeby nieść przesłania etyczne i moralne. Poezja powinna chwalić świat za to, że istnieje. U Marqueza, który był przecież pisarzem, w

Wisława Szymborska
Wisława Szymborska

opisywanym świecie „nie śmierć, ale życie nie ma granic”.

A po co nam poezja skoro mamy prozę, która o wiele precyzyjniej i przystępniej opisuje świat?

Tadeusz Różewicz
Tadeusz Różewicz

B.T.: Nie zawsze tak jest. Wystarczy wspomnieć o Wisławie Szymborskiej, której język poetycki jest prosty i konkretny. Nie ma tam metafor. W porównaniu z dużą formą prozy, jej teksty są jakby w pigułce, stanowią esencję jej myśli i przeżyć.

Z.Ch.: Proza przede wszystkim zwraca uwagę na świat zewnętrzny, jest pełna detali. Poezja wyzwala w nas potrzebę zbudowania pewnego obrazu, porządku i sensu, którego czasami nawet nie jesteśmy pewni. Poezja trudna i skomplikowana to pewnego rodzaju spotkanie, które pozostawia w nas ślady. Można je porównać do smaków potraw rozchodzących się po kubkach smakowych. Przecież te smaki możemy sobie wyobrazić. Obraz, dźwięk, skojarzenie i metafora wiersza „pracuje” w nas wywołując pewne odczucie. Poezja stawia nam opór w trakcie lektury, który może wynikać z naszego nastroju, kompetencji i potrzeb. Pokonywanie tego oporu wyzwala energię,

Zbigniew Herbert
Zbigniew Herbert

której nie wywołuje inny rodzaj pisarstwa. Prozę odbiera się po prostu inaczej.

Ale po co nam skomplikowane poetyckie strofy, kiedy proza jest łatwiejsza w odbiorze?

B.T.: Widocznie taka jest potrzeba ludzkiego umysłu. Może ludziom w wierszach najlepiej jest opisywać zachwyt i objawienie.

Z.CH.: Poezja w przestrzeni społecznej właściwie nie istnieje. Jest przekonanie, że ten gatunek sztuki nie odbiera się tak jak wytwory kultury masowej. Wyjść chyba trzeba od założenia, że przeczytać wiersz to nie znaczy go zrozumieć. Taką trudność w rozumieniu mogą mieć też odbiorcy utworów muzycznych, obrazów czy filmów. Nie każda poezja nadaje się do przeczytania przez każdego. Wiersze powinno się przede wszystkim przyjąć, zrozumienie nie jest koniecznym warunkiem odbioru. To chyba szkoła nas przyzwyczaiła, że literatura musi być skatalogowana, zinterpretowana i wyjaśniać „co poeta miał na myśli”.

A jak mamy znaleźć piękno w samym języku?

Tadeusz Gajcy
Tadeusz Gajcy

Z.Ch.: Problem jest z tymi wierszami, w których poeta nie odwołuje się do pojęć nam znanych. Wiersze są organizacją słów, które prowokują czytelnika do poznania czegoś nowego. Proponuję wiersz przeżyć, bardziej doświadczyć niż go rozumieć. Bo nawet zrozumienie nas samych, co jest przyczyną naszych działań i emocji, czasami przychodzi po pewnym czasie.

B.T.: Poezja opisowa może wywoływać w wyobraźni czytelnika wspaniałe obrazy i kolory, jak na przykład u Johna Robinsona Jeffersa

Zawsze falistą linię trawy chciałem narysować i ptaka jak się stroszy w pierwszym białym świetle

To jest bardzo plastyczne, to można „zobaczyć”. Ambitni poeci jak np. Miłosz, konkurowali z malarzami. Obraz malarski jest statyczny, przedstawia jakieś bardzo krótkie ujęcie w czasie. Poeta może iść dalej – opisać jak toczyło się życie przedstawianych osób, co czuły, w jakim momencie je „widzimy”, co było później.

Czy warto znać historię literatury, by lepiej rozumieć poezję?

Krzysztof Kamil Baczyński
Krzysztof Kamil Baczyński

P.S.: Nowa reforma szkolna ma służyć młodym ludziom, w poznawaniu literatury różnego rodzaju. Warto znać podstawy historii literatury, bo bez niej możemy nie zrozumieć współczesnych dzieł. Szkoła może nam pomóc.

A jak nam szkoła nie pomogła?

P.S.: Konfrontujmy to co już poznaliśmy z tym co oferuje nam nowoczesna poezja. Nawet jeśli to „nowe” budzi niechęć i niesmak, to trzeba się zastanowić

Anna Kamieńska
Anna Kamieńska

dlaczego. Czy nam się to rzeczywiście nie podoba, czy może nie jesteśmy na dany wiersz przygotowani. To jest tak jak z nowymi smakami potraw, które poznajemy na egzotycznych wakacjach. Czy od razu zasmakowaliśmy w owocach morza? Trzeba czasem włożyć w poznanie trochę wysiłku.

Z.Ch.: Przydaje się przygotowanie językowe, czyli wiersz powinien składać się ze słów, które czytelnik rozumie. Nie zawsze jest to oczywiste, jak w przypadku „Słopiewni” Juliana Tuwima, gdzie poeta używa słów – niby słów. Te słowa bardzie brzmią niż znaczą. W takiej poezji trzeba się poddać rytmowi, brzmieniowi, kołysaniu a nawet zgrzytowi czy kakofonii. Bo poezja to nie tylko piękno, nie zawsze znajdziemy w niej harmonię i ład. Czasami natkniemy się na brzydotę i wulgarność.

Nie trzeba mieć jednak wiedzy literaturoznawczej. Już dzieci są wrażliwe na poezję. Trafiają do nich słowa i metafory. Poezja jest po to by doznać tego „czegoś”, czego nie da się w inny sposób powiedzieć, wyrazić czy nawet wyobrazić.

Prawie każdy próbował kiedyś pisać wiersze. Czy są jakieś prawidła tej sztuki?

John Robinson Jeffers
John Robinson Jeffers

Z.Ch.: Nie ma uniwersalnej recepty na napisanie dobrego wiersza, choć na amerykańskich uniwersytetach od wielu lat prowadzone są kierunki kreatywnego pisania. Studenci uczą się pisać dobre wiersze, prozę i opowiadania. Zajęcia prowadzą zazwyczaj praktykujący, uznani poeci i literaci. Z Polski często jeździ do Harvardu Adam Zagajewski. W Polsce jest takie przekonanie, że poeta jest nieomalże prorokiem, im mniej uczony, tym lepszy. To co ma powiedzieć przychodzi z góry, poeta jest medium w przekazywaniu prawdy. Z kolei tradycja klasyczna, która ma początek w starożytnej Grecji, widzi w poecie rzemieślnika, kogoś kto opanował sztukę pisania. Jest to człowiek potrafiący stosować metafory i figury i świetnie panuje nad językiem. Na podstawie tych umiejętności pisze dobre wiersze.

Dla mnie prawda leży po środku. Na pewno są jakieś porywy serca, myśli i wyobraźni, takie impulsy, dzięki którym ktoś przystępuje do pisania. Każdy musi znaleźć swoją metodę. Pisanie można porównać do czytania. Bo też w nie każdej chwili jesteśmy w stanie poczytać z intensywnym odbiorem i zrozumieniem dany wiersz.

Julian Tuwim
Julian Tuwim

A kto lub co może stać się dla nas przewodnikiem po świecie poezji?

P.S.: Polecam szukanie wydawców i wydawnictw, które wydają poezję. Unikajmy może tych, którzy każą sobie płacić za wydanie książki, bo to oznacza, że każdy grafoman może ukazać się drukiem.

Pomóc nam może internet, gdzie większość pism literackich ma swoje portale. Innym sposobem będą warsztaty i spotkania z autorami. Często organizują je domy kultury, sami autorzy oraz galerie artystyczne. Proszę pamiętać o spotkaniach z literaturą dla dzieci czy Uniwersytecie Trzeciego Wieku.

Wielu może odstraszać olbrzymia liczba wierszy i stron poświęconych poezji w internecie. Ja bym się tego nie obawiał. Zgodnie z zasadą: tworzenie sztuki jest ryzykowne, więc i jej odbiór wiąże się z ryzykiem. Ale przecież nic złego się nie stanie, najwyżej natkniemy się na kiepski tekst. Kierujmy się gustem, to wystarczy. Tylko pamiętajmy, jeśli wiersz nam się nie podoba, to nie znaczy, że jest zły. On może jeszcze zachwycić wiele osób.

Co trzeba dzisiaj zrobić, żeby wypromować poezję i poetę?

Adam Zagajewski
Adam Zagajewski

P.S.: Jest wiele sposobów. Często są to próby umiejscawiania poezji w miejscach, w których ona zazwyczaj się nie pojawia. Były akcje pisania na chodnikach i murach oraz plakaty z wierszami w autobusach. Ostatnio intensywnie rozwija się poezja przedstawiana audiowizualnie. Czyli nie tylko audiobooki, ale też teledyski poetyckie, mające nawet jakąś fabułę. Coraz większą rolę odgrywa Facebook. Można tam znaleźć wiersze w całości „wrzucone” przez autora, często z wykorzystaniem zdjęć. Facebook bywa też pośrednikiem w zakupie książki, bezpośrednio od autora, z pominięciem księgarni.

Szczególną rolę odgrywają portale literackie, gdzie autorzy mogą umieszczać swoje teksty, licząc na reakcję czytelników w postaci komentarzy.

Innym pomysłem może być śledzenie lub uczestnictwo w galach, podczas których nagradza się autorów biorących udział w konkursach literackich. Dzięki temu możemy się dowiedzieć co się w naszym kraju podoba.

Warto zwrócić uwagę o czym się pisze i mówi w mediach, szczególnie w programach i artykułach poświęconych literaturze.

Na Zachodzie i w Ameryce popularnym sposobem na zwrócenie na siebie uwagi jest wydawanie własnych pism literackich. Zwykle tworzą je grupy autorów o podobnej ideologii literackiej i metryce.

B.T.: Słyszałam kiedyś, pół żartem pół serio, taki przepis na sukces: masz męża? rozwiedź się, pracujesz? rzuć pracę, ćpasz? zacznij. Dopiero taki wizerunek ma szansę na zaistnienie w mediach. I to może ludzi zainteresować.

Z.Ch.: Ja pamiętam pewnego młodego austriackiego poetę, który chcąc zwrócić na siebie uwagę, podciął sobie żyły. Makabra. Zdarza się jednak, że legenda często rodzi się dopiero po śmierci poety. Dobrą metodą marketingową dla twórcy jest dzisiaj możliwość bycia nagrodzonym. Nagroda tworzy pewną gwarancję dla czytelnika, że warto sięgnąć po teksty poety.

Nie jestem za to zwolennikiem takich pomysłów na promocję poezji jak wieszanie na drzewach tablic z wierszami, narysowanych kredą na chodniku, czy w autobusie. Dla mnie to się mija z celem, bo poezja ma odbiór indywidualny i kameralny. Uważam, że poezja jest bardziej intymna niż seks, bo obcuje z czymś dużo ważniejszym od seksu.

A jaki jest przepis na sukces poetycki, o czym dziś „warto” pisać?

P.S.: Dziś dużym powodzeniem cieszy się poezja konfesyjna, mówienie o swoich relacjach z ludźmi, opisywanie środowiska w którym się żyje oraz wywlekanie towarzyskich i środowiskowych brudów. Poezja zwrócona w stronę prywatności i lokalności. Kolejnym „dobrym” pomysłem jest patriotyzm w różnych odmianach, często ideowo-partyjnych. Dużym powodzeniem cieszą się wiersze przerabiane na piosenki lub muzyka do której pisze się poetyckie teksty np. u Meli Koteluk, Artura Rojka czy Domowych Melodii.

Warto też wrócić do swojego dzieciństwa i wszystkich traum z nim związanych albo chociaż do swojej dziewczęcości lub chłopięcości.

Czy istnieją mody w poezji? Jak dzięki nim poeta może zaistnieć?

P.S.: Zawsze są jakieś mody. Nie tylko na samą poezję, ale też na styl życia z nią związany. Kiedyś poetę można było rozpoznać po ekstrawaganckim ubiorze, np. po fantazyjnym szaliku, i w sumie tak jest do dzisiaj. Poeci mają bardzo dużo możliwości pokazania siebie, robią sesje fotograficzne, są możliwości prezentacji tych zdjęć. Atrakcyjność fizyczna też odgrywa jakąś rolę. Bywa to ważne szczególnie dla młodych odbiorców poezji, którzy lubią wiedzieć i widzieć. Często poeci manipulują swoim wizerunkiem, odchodzą od jego stereotypu. Nieprzyzwoitość może być w cenie.

A internet pomaga?  

B.T.: Niestety w internecie miesza się wielka poezja z grafomanią.

Z.Ch.: Tak, treści, które tak łatwo możemy znaleźć nie podlegają wartościowaniu. I łatwo się pogubić w tej wierszomanii. Łatwo ulec też iluzji, że ilość odwiedzin na stronie to liczba świadomych czytelników.

Jeśli nie macie dość to jeszcze:

Krzysztof Myszkowski
Krzysztof Myszkowski – lider zespołu Stare Dobre Małżeństwo

Krzysztof Myszkowski: Gdyby nagle zniknęłyby wszystkie teksty poetyckie na świecie, nie odczułbym specjalnej straty, ponieważ ja je mam w sobie. To jest pewien stan ducha, więc nie mam znaczenia, co wydarza się w świecie rzeczywistym.

Sam tworzę poezję, nagrywamy piosenki do moich tekstów. Poezja powinna być pocieszeniem i ukojeniem. Jak religia dla ludzi, którzy są wrażliwi i szukają tego „namysłu” na co dzień.

Jestem w opozycji do liryki łzawej, z czym jest kojarzona na przykład poezja śpiewana. Pewnie każdy przechodzi taki etap za młodu, ale ja mam pięćdziesiąt dwa lata i bardziej mnie interesują wycieczki w głąb siebie niż opłakiwanie lub łkanie za kimś lub za czymś.

Jeśli ktoś nie jest przekonany do poezji, to mam taką propozycję: niech weźmie pierwszą lepszą topową piosenkę z radia. Odrze ją z muzyki, z warstwy dźwiękowej i przepisze słowa. Niech nad nimi siądzie i… zapłacze. Wtedy zatęskni za poezją.

Na trop poezji, słów wyrastających ponad przeciętność, nakierowała mnie „dominacja” Krzysztofa Krawczyka w radiu w latach siedemdziesiątych. Nie mogłem tego znieść a trafiłem na Breakout z Bogdanem Loeblem. To był dla mnie szok, coś niezwykłego. Zauważyłem wtedy, że tekst w piosence może być niezwykły, tajemniczy i o czymś. I tego też szukam w słowach do dziś. Pisząc je sam, bądź czytając. Przede wszystkim, o czym jest tekst? To jest podstawa, o potem dopiero – jak?, z kim? Nie szukam nazwisk tylko tematów. Takich, które mi są potrzebne w danym momencie.

Poezja to jest skondensowany felieton lub opowiadanie. Wymaga pewnej zdolności odczytywania metafor i abstrakcji.

Słabością poezji jest jednak skłonność do przesadnej zabawy ze słowem, z której nic nie wynika. To nas najczęściej zniechęca.

Ale z drugiej strony, nikt nie ma prawa interpretować za kogoś. Mówić, co jest dobre a co złe. Takie praktyki powinny być karane. Dotyczy to każdej dziedziny sztuki. Jeden będzie kochał rock’n’rolla, drugi pop inny poezję lub disco polo. Nigdy nie można szykanować kogoś z tego powodu. To jest sprawa indywidualna, niepodlegająca ocenie.

Maciej Mydlak
Maciej Mydlak – aktor

Maciej Mydlak: Jako aktor podchodzę do wierszy bardziej technicznie. Analizuję jak są zbudowane i według jakich zasad należy je mówić. Piękny jest wiersz klasyczny, którego jestem fanem. Uwielbiam „Pana Tadeusza”, który jest arcydziełem zapisu wierszowanego i sposobu wyrażania myśli. Mistrzostwo w poezji polega na zachowaniu zasad budowy wiersza przy jednoczesnym pełnym przekazaniu treści. W wierszu klasycznym jest to szczególnie trudne. Dla mnie największymi mistrzami są Adam Mickiewicz i Norwid. Tego ostatniego jest szczególnie trudno recytować, bo w jego wierszach ważną rolę pełnią cisza i pauza. I ciężko się wgryź w te jego myślniki i zawieszenia.

To co najważniejsze w poezji, kryje między słowami i wersami. Żeby to poznać, trzeba się czasami wysilić. Otwiera nam się wtedy własne pole do interpretacji. Lubię „rozgryzać” ulubione przeze mnie wiersze sylabotoniczne, które są bardzo muzyczne, mają ustalony rytm i każdy wers ma tak samo rozłożone akcenty. A kiedy te akcenty są przesuwane słowa zaczynają brzmieć inaczej. Uwielbiam ten moment. Fascynują mnie też różnego rodzaju przerzutnie, gdzie myśl z jednego wersu zostaje przeniesiona do następnego. Trzeba wiedzieć jak to recytować, to nie może być tylko „klepanie” słów. Dzięki takim zabiegom konstrukcyjnym powstaje fascynująca i intrygująca układanka.

Poezja to mój świat, w którym uczestniczę już od liceum, kiedy brałem udział w konkursach recytatorskich. Chociaż wtedy pociągały mnie wiersze „kaskaderów literatury”, szczególnie Wojaczka i Stachury. Później, już na studiach filologicznych, zacząłem się interesować innymi rejonami poezji, nawet „Bogurodzicą”, gdzie na zajęciach z analizy i interpretacji z podziwu, opadła mi po prostu szczęka. To artystyczne arcydzieło, czysta matematyka słowa. Wtedy zainteresowałem się tzw. techniką wiersza. Te doświadczenia przydały mi się w zawodzie aktora, bo aktorzy lubią grać wierszem.

Przemysław "Świder" Kuśmider
Przemysław „Świder” Kuśmider – raper

Przemysław „Świder” Kośmider: Na co dzień zajmuje się muzyką hip-hopową i tam tak jak w poezji, artysta wyraża się poprzez metaforę. Zawierane są w niej wszystkie odczucia, które się wiążą z egzystencją człowieka. Gdy zaczynałem, hip hop był muzyką buntu, teksty opowiadały o tym, co się ludziom nie podoba i co chcieliby zmienić. Można było o tym pisać wprost, ale żeby się wyróżnić na tle innych artystów, trzeba było tworzyć coś niebanalnego. Cała sztuka polega na tym, żeby przekazać treści dogłębnie, najmocniej jak się czuje. Tak dosadnie jak wtedy, gdy używamy popularnego w naszym języku słowa na „k”.

Kliku raperów podejmowało próby przekładania poezji naszych klasycznych poetów na muzykę hip-hopową. Zresztą ja też. Prawie nigdy nie sięgałem po te teksty z własnej woli. W końcu gdy była okazja to doszedłem do wniosku, że z poezją powinno się zapoznawać dopiero po dwudziestym piątym roku życia. Wcześniej to nie jest przyswajalne. Zacząłem interesować się historią naszego kraju i dzięki temu wiem, jak mogli czuć się tamci poeci. Wcześniej dla mnie to były tylko puste słowa, które musiałem poznać, bo tak kazano w szkole.

Gdy nagrywałem z dzieciakami wiersze lub gdy rapowałem do wierszy, najpierw starałem się do tego przygotować. Poznałem twórczość Fredry, Tuwima i Miłosza. Fredro jest mi szczególnie bliski, porównałbym go do hip-hopowca starych czasów. Chociażby dlatego, że teksty miał rapowane i bardzo prześmiewcze, a po za tym lubił używki, które mogły mu pomóc w tworzeniu, co jest bliskie też raperom.

Wydaje mi się, że ludzie mogą nie lubić i nie znać poezji, bo żyjemy w takich czasach, gdzie wszyscy chcą aby było łatwo, przejrzyście i przyjemnie. Wszystko ma być kolorowe. Muzyka i książki też. Powstało pokolenie „Dzień Dobry TVN”, gdzie wszystko jest ładne i według wzoru. A nad poezją trzeba się skupić. Czasami dopiero po pewnym czasie docierają do nas znaczenia tekstów. Każdemu od czasu do czasu przyda się poruszać głową. Przez poezję możemy poznać historię Polski. Dowiedzieć się jak myśleli i czuli kiedyś ludzie. Czytanie wierszy może być naszym patriotycznym obowiązkiem.

jacek smółka
Jacek Smółka – kierownik biblioteki Planeta 11

Jacek Smółka: Poezja jest ważna, ponieważ rozwija wrażliwość i skłania do myślenia. Trudno mi sobie wyobrazić świat bez poezji, chociażby dlatego, że w naszej bibliotece mamy spory dział z tomikami wierszy i to nie jest jakieś zapomniane miejsce. Co roku sprawdzamy stan wypożyczeń naszych zbiorów i dokładnie wiemy, co interesuje czytelników. Zdarza się, że niektóre pozycje książkowe wycofujemy z obiegu, ale to nie dotyczy poezji.

Naprawdę byłem zaskoczony, kiedy przygotowując się do naszej rozmowy sprawdziłem statystki i okazało się, że każdy z tomików, który jest w naszym posiadaniu, wypożyczany jest przynajmniej dwa, trzy razy w roku. Nawet są takie sytuacje, kiedy to sami czytelnicy zgłaszają się do nas z własną twórczością, z prośbą o publikację i jego teksty znalazły się na naszej stronie.

Wydaje mi się, że często osoby, które przychodzą wypożyczyć poezję, sami też ją tworzą. Wypożyczają to co ich interesuje, a nie, że w szkole jest lekturą. Chociaż na półkach stoją klasyczne pozycje.

Dziwi mnie pewien paradoks, kiedy w powszechnej opinii nie czyta się książek, a najpopularniejszym świątecznym prezentem jest właśnie… książka. Czyli nikt nie czyta książek a wszyscy je kupują? Z drugiej strony dzisiaj chyba wszyscy piszą. W księgarniach wybór jest tak duży, że prawie niemożliwy.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge