mona lisa fragmentMona Lisa – sztuka Łukasza Staniszewskiego, we fragmencie, miała swoją premierę 28 marca 2018 r. w Olsztynie, podczas Papierówka Patchwork – promocja 3. numeru.

 
 
 
 
 
Poniżej zapis spektaklu i tekst.

MONA LISA fragment

 

STARSZY GLINIARZ: Co masz?

MŁODSZY GLINIARZ: Facet po czterdziestce, nie ma dokumentów, trochę nam to zajmie…

STARSZY GLINIARZ: Przyczyna zgonu?

MŁODSZY GLINIARZ: Przyczyna zgonu? A co ja… wróżka? Nie wiem, dostaliśmy telefon, że leży przy drodze i tyle.

STARSZY GLINIARZ: Ktoś go ruszał albo dotykał?

MŁODSZY GLINIARZ: Nikt tu niczego nie ruszał.

STARSZY GLINIARZ: Ale głową mógłbyś czasami.

MŁODSZY GLINIARZ: Bardzo śmieszne. Wiem, że jest późno, ale co poradzę?

STARSZY GLINIARZ: Ty? Ty nic nie możesz poradzić. Kto go znalazł?

MŁODSZY GLINIARZ: Tamta, co tak macha rękami.

STARSZY GLINIARZ: Przeżywa?

MŁODSZY GLINIARZ: Przeżywa.

STARSZY GLINIARZ: Popatrzymy?

MŁODSZY GLINIARZ Proszę bardzo. [Podchodzą do leżącego.]

Jak już mówiłem, facet raczej po czterdziestce, przy kasie, pan zobaczy, jaka marynarka. A ten pasek, krawacik i koszula… Elegancik, jego mać.

STARSZY GLINIARZ: Przeszkadza ci?

MŁODSZY GLINIARZ: Nie, dlaczego? Tylko sobie oglądamy, prawda?

STARSZY GLINIARZ: Dalej. Nie ma buta?

MŁODSZY GLINIARZ: Jest, leżał kilka metrów od niego. Potrąceni ludzie czasem gubią buty.

STARSZY GLINIARZ: Poczekaj z tym potrąceniem. Co jeszcze?

MŁODSZY GLINIARZ: Ma dziurę.

STARSZY GLINIARZ: Od kuli? Strzelano do niego?

MŁODSZY GLINIARZ: W skarpetce. Palec mu wystaje. Taki kulturalny biznesmen, a założył dzisiaj dziurawą skarpetkę. No to będzie wstyd…

STARSZY GLINIARZ: Może ta dziura powstała podczas zdarzenia?

MŁODSZY GLINIARZ: Materiał musiałby być poszarpany, albo byłoby widać ślady na skórze palca. A tu różowiutki filut wystaje. Takim go rano ostatni raz widział.

STARSZY GLINIARZ: Skąd wiesz, że gość jest dziany?

MŁODSZY GLINIARZ: Drogie ubrania, ogolony, moment… [wącha] tak… dobra woda kolońska, czuć pieniądz.

STARSZY GLINIARZ: Ty na detektywa idź, ty się tu marnujesz.

MŁODSZY GLINIARZ: A żeby pan wiedział. Da pan mi rekomendacje?

STARSZY GLINIARZ: Myślisz, że taki facet świadomie zakłada dziurawą skarpetkę? Przecież dbał o siebie.

MŁODSZY GLINIARZ: Może to jakiś menadżer jest? Oni mają takie patenty, że jak jest duże ciśnienie w robocie, to oni zakładają damskie majtki i łapią luz.

STARSZY GLINIARZ: W majtkach?

MŁODSZY GLINIARZ: Faceci robią interesy na tak grube miliony, że psychika tego nie wytrzymuje. I żeby sobie jakoś poradzić, wkładają pończochy czy coś, a podczas negocjacji myślą tylko o tym, co na siebie włożyli. I, że gdyby jego rozmówcy o tym wiedzieli, to byliby skończeni. Dystansują się, rozumie pan?

STARSZY GLINIARZ: Albo robią to po to, żeby nie być doskonałym. Niektórzy mają tak perfekcyjne życie, że świadomie coś psują, żeby mieć jakiś margines.

MŁODSZY GLINIARZ: Nie rozumiem, po co psuć jak jest dobrze?

STARSZY GLINIARZ: To, że ty tego nie rozumiesz, to ja akurat rozumiem.

MŁODSZY GLINIARZ: Bardzo śmieszne.

STARSZY GLINIARZ: A nie przyszło ci do głowy, że facet zwyczajnie w świecie założył dziurawą skarpetę, bo wiedział, że nie będzie zdejmował butów?

MŁODSZY GLINIARZ: Wiedział? Właśnie widzę jak wiedział.

STARSZY GLINIARZ: Niektórych rzeczy nie da się zaplanować. Rzeczywiście bardzo się dzisiaj pomylił, jak się okazało, że wieczorem będzie już sobie nie żył.

MŁODSZY GLINIARZ: To tak jak z prezerwatywami na imprezach. Weźmiesz ze sobą – nie pobzykasz. Nie weźmiesz – będzie potrzebna.

STARSZY GLINIARZ: Niech zgadnę… Ty idziesz z gumką.

MŁODSZY GLINIARZ: Gumki zawsze ma żonaty, bo on i tak nie zaliczy. Przynajmniej oficjalnie. A jak jest potrzeba, to bierzemy od niego.

STARSZY GLINIARZ: Sprytne.

MŁODSZY GLINIARZ: Nie za bardzo. Żona nakryła kumpla, jak kupował prezerwatywy na imprezę i przestał z nami chodzić.

STARSZY GLINIARZ: Więc macie problem.

MŁODSZY GLINIARZ: Można kilka tygodni wcześniej włożyć prezerwatywę do portfela, żeby zdążyć o niej zapomnieć. Wtedy się o niej nie myśli i nie można zapeszyć.

STARSZY GLINIARZ: Rozumiem, że „niezapeszanie” weszło ci w krew.

MŁODSZY GLINIARZ: Bardzo śmieszne. Teraz laski noszą gumki ze sobą.

STARSZY GLINIARZ: Żartujesz?

MŁODSZY GLINIARZ: Albo mają zapas w domu. Przychodzą na imprezę i dokładnie wiedzą, czego chcą.

STARSZY GLINIARZ: I bez ryzyka.

MŁODSZY GLINIARZ: Ale to nie jest fajne. Wie pan, że czuję się po tym jakoś… stłamszony.

STARSZY GLINIARZ: Że kobieta bierze cię w obroty?

MŁODSZY GLINIARZ: Niektóre to nawet zabraniają mi się odzywać.

STARSZY GLINIARZ: To mnie akurat nie dziwi.

MŁODSZY GLINIARZ: Bardzo śmieszne.

STARSZY GLINIARZ: Facet ma na sobie kilka tysięcy, a wkłada dziurawą skarpetkę?

MŁODSZY GLINIARZ: Może jego stara się na niego wypięła? Dowiedziała się o czymś, czego nie powinna wiedzieć i gość musiał sam zadbać o siebie. Oni z taką kasą muszą mieć kogoś na boku, to kwestia wymogów pozycji społecznej. Deklaracja przynależności do kasty.

STARSZY GLINIARZ: Zaraz po domku nad jeziorem i ferrari?

MŁODSZY GLINIARZ: Ważna jest kolejność. Jak się za wcześnie zacznie, to na domek może już nie starczyć. Drugie życie kosztuje.

STARSZY GLINIARZ: A ty skąd wiesz? Majętny jesteś?

MŁODSZY GLINIARZ: Pan pyta czy biorę, czy to pytanie retoryczne?

STARSZY GLINIARZ: Nie pytam.

MŁODSZY GLINIARZ

Napatrzyłem się. Jeździmy na wezwania, to czasem trafi się trupek. Paniom kończy się cierpliwość, bo każda „druga” chce być w końcu „pierwszą”, nawet jak mówi, że to nieprawda. I żeby ją uciszyć, albo ją się morduje, albo przekupuje. A wtedy na domek może już zabraknąć kapusty.

STARSZY GLINIARZ: Mnie tam już martwa golizna nie rajcuje.

MŁODSZY GLINIARZ: Ale sam pan przyzna, że czasami można ładnie trafić.

STARSZY GLINIARZ: Może kiedyś, jak byłem młodszy… Dawniej ludzie częściej ginęli w ubraniach, więc jak się raz na jakiś czas coś trafiło, to tak… było miło. Ale nawet wtedy, martwi faceci nosili kapelusze, a kobitki chociaż majtki. Teraz to tylko same gołe dupy widać.

MŁODSZY GLINIARZ: Może to przez globalne ocieplenie?

STARSZY GLINIARZ: Raczej globalne ocipienie…

MŁODSZY GLINIARZ: Pamiętam taką sprawę, niby, że panienka utopiła się w wannie… Ekipa nie mogła się skupić. Nagle lekarz z łazienki nie chciał wyjść… rozumie pan, skrupulatny się zrobił. Technik to samo. Później znaleźliśmy w sypialni takie śmieszne zabawki. Chyba jej facet za nią nie nadążał. Nie wiem, do czego służyły te przyrządy, ale mogłem sobie wyobrazić.

STARSZY GLINIARZ: Ładna?

MŁODSZY GLINIARZ: Piękna. Mówię panu, że ładniejszej nie widziałem. Takie cycki miała… Zresztą, reszta też perfekt. Zadeptaliśmy większość śladów i mała afera była, bo w końcu jeden z bystrych się domyślił, że to nie był wypadek.

STARSZY GLINIARZ: Kochanek?

MŁODSZY GLINIARZ: A jak! Bogaty gnojek, co od bramy do drzwi jego domu, to z dwa kilometry jechaliśmy. I wie pan, co nam w końcu powiedział?

STARSZY GLINIARZ: Że mu się znudziła, albo jej zachciało się więcej.

MŁODSZY GLINIARZ: Mnie ona by się nigdy nie znudziła. Ale ma pan rację – facet był szantażowany.

STARSZY GLINIARZ: Myślisz, że on mógł nosić dziurawe skarpetki?

MŁODSZY GLINIARZ: Ten bogacz?

STARSZY GLINIARZ: Ta…

MŁODSZY GLINIARZ: A ja wiem… jak się ma tyle forsy? Ale nie, oni mają jednorazowe koszule za sto dolców sztuka. To skarpetki chyba też.

STARSZY GLINIARZ: W końcu każdemu czasem coś się zacina.

MŁODSZY GLINIARZ: Myśli pan?

STARSZY GLINIARZ: Jakiś trybik we łbie nagle wypada ze swojej ośki. Czasem od narkotyków albo wódy, a czasem ze stresu. A najczęściej tak po prostu. Pewnego dnia tracą czucie. Patrzą na swoje konto w banku i zera stają się zwykłymi zerami.

MŁODSZY GLINIARZ: Pan również mi na bogatego nie wygląda.

STARSZY GLINIARZ: Dużo ludzi przesłuchałem w życiu. Takich kolesi też. Jeden wpakował się samochodem do jeziora. Nos miał biały jak u piekarza, a na przednim siedzeniu głowę kobiety.

MŁODSZY GLINIARZ: Szajba?

STARSZY GLINIARZ: Pierwszej klasy. Mówił, że z małżonką wybrali się nad jezioro popływać, a wcześniej byli w muzeum. I rzeczywiście, na monitoringu widzieliśmy, jak łazi z reklamówką i ogląda obrazy.

MŁODSZY GLINIARZ: Z żoną?

STARSZY GLINIARZ: W reklamówce.

MŁODSZY GLINIARZ: A pamięta pan sprawę Dużego Maksa?

STARSZY GLINIARZ: Kto przeszukiwał kieszenie?

MŁODSZY GLINIARZ: Ja. Nic nie znalazłem.

STARSZY GLINIARZ: Kluczy, pieniędzy, gumy do żucia?

MŁODSZY GLINIARZ [Próbuje wypluć gumę.] Nic…

STARSZY GLINIARZ: Żartujesz? Nie wierzę!

MŁODSZY GLINIARZ: To tylko guma. Wielkie mi co…

STARSZY GLINIARZ: Wypluj!

MŁODSZY GLINIARZ: Dlaczego?

STARSZY GLINIARZ: Wypluj kretynie, bo cię zawieszę.

MŁODSZY GLINIARZ: Za gumę?

STARSZY GLINIARZ: Chcesz się przekonać?

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge