ja woody allen

Ja Woody Allen

Ja i Woody Allen urodziliśmy się 1 grudnia i dzieli nas równo czterdzieści lat. Gdy on obchodził osiemdziesiątkę, telewizje emitowały filmy dokumentalne o wybitnym reżyserze. O moich urodzinach nikt nie wspomniał. Oprócz fejsbuka, który skłonił moich znajomych do przesłania mi szczerych i spontanicznych życzeń.

Jeśli wierzyć w reinkarnację mógłbym być Woodym Allenem. Ale Allen nie umarł a ja prawdopodobnie odziedziczyłem duszę po 76-letnim emerytowanym wojskowym z Pułtuska. Albo po osiołku zwanym Mambo, który padł z przemęczenia pod wielkim tyłkiem seniority, gdzieś w drodze do Pablo Pueblo. Zdania są podzielone.

On jest Żydem z Nowego Jorku, który ze swojego żydostwa uczynił atut i opowieść. Mój katolicyzm jest smutny i niemrawy jak przyklejone do policzka pejsy na deszczu. U nas w Polsce wszyscy są katolikami, tak samo się ubieramy i żenimy się z tymi samymi kobietami. A w Wigilię nie jemy kiełbasy. Ciekawe czy Allen je kiełbasę?

Połączenie nikczemnej postury z poczuciem humoru zapewniło Allenowi światową karierę. Mnie tez się udało coś połączyć – mój wygląd budzi jednocześnie i współczucie i zażenowanie. Dzięki temu nigdy nie dostałem w papę na ulicy, bo wszyscy najpierw mnie przepraszają a później klepią po plecach mówiąc, żebym się nie poddawał.

W pracy Woody krzyczy „akcja!” i atrakcyjne panie z przystojnymi panami fikają koziołki na planie robiąc Sztukę. Moja sztuka polega na patrzeniu w okno i naciskaniu liter na klawiaturze w taki sposób, żeby nikt nie zauważył, że nic nie robię. Myślę wtedy o fikających aktorkach. Taka akcja.

Pan z Nowego Jorku ostatnio kręci filmy w Barcelonie, Rzymie i Paryżu. Mnie się ostatnio urwał film w Przasnyszu, Ostródzie i w pociągu relacji Sierpc – Żuromin.

W życiu Allena, jako wyrafinowanego i bogatego nowojorczyka wszystko jest bon: bonjour, bon appétit i bon ton. Ja też jestem bon – słucham Bon Jovi jedząc kukurydzę bonduelle.

Na pewno zdarza się, że doprowadzamy nasze żony do łez. Tylko jego pani nie wyciera później mokrych wąsów.

Gdyby Allen urodził się w Polsce, pracowałby na poczcie w okienku, które jest zawsze nieczynne a w wolnych chwilach hejtowałby złodziei z Platformy. Z kolei ja w Ameryce robiłbym w przemyśle filmowym. Trzymałbym włochaty mikrofon nad parą aktorów w filmach dla dorosłych.

Myślicie, że zazdroszczę Allenowi? Nie, ja zazdroszczę Georgowi Clooneyowi.

[useful_banner_manager banners=31 count=1]

Więcej o Woodym Allenie znajdziesz tu.

I tu:

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge