halabarda

Polecamy kolejny scenariusz filmowy „Jack Halabarda”. W razie gotowości na ekranizację proszę o kontakt mailowy – jestemtakzajebistyzezarazumre@gmail.com.

Miłej lektury!

Cichy, niespieszny kameralny film z jazzową muzyką w tle. Przewodzi saksofon, który przez większość czasu przygrywa  bohaterom, czasem tylko wychodząc na pierwszy plan z drażniącą frazą aby wzmocnić emocje towarzyszące akcji.

Nasz bohater jest aktorem teatralnym i będzie to film o środowisku aktorskim. Nie będzie blasku fleszy – opowiadamy historię aktora trzecioplanowego. Ani przystojnego, ani specjalnie utalentowanego, raczej typa, który z halabardą w ręku, z zawiścią podpatruje gwiazdy, wielbione pod firmament.

Naszego bohatera, nazwijmy go Jack, może zagrać Dustin Hoffman, który świetnie gra kiepskich aktorów.

Jack nie rezygnuje z marzeń. Wciąż, przed lustrem w domu, ćwiczy kwestie, które podpatruje u swoich uwielbianych kolegów. Te sceny trzeba zagrać tak, by widz miał poczucie, że nawet wtedy gra Jacka jest grafomańska i niewiarygodna.

W wyniku działań amerykańskich związków zawodowych aktorów teatralnych (w skrócie PIPA) Jack niejako z rozdzielnika musi otrzymywać pierwszoplanowe role. Dostaje zatem angaż i zaczyna przygotowywać się do wymarzonej roli.

Sekwencje przygotowań mogłyby być utrzymane w konwencji Rockiego – muzyczka w tle, bieganie, próby, wizyty u fryzjera. Zakupy nowych ubrań z banalnym przymierzaniem nowych garniturów. Ale Hoffman sobie poradzi.

Jack nabiera pewności siebie. Jego świat przewartościowuje się (nie używajcie takich słów w dialogach, bo film się nie sprzeda), z coraz większą rezerwą patrzy na swoje mieszkanie i pomieszkującą w nim dziewczynę o imieniu powiedzmy Dżoana. Pojawiają się blondyny i wycieczki za miasto (bez Dżoany). Jedna taka właśnie pani robi Jackowi blow job w kabriolecie. Scena nie jest przypadkowa. W amerykańskiej kinematografii mało pokazują trzepanie kapucynka¸ więc jest tu duży potencjał dramatyczny.

Przekonany o nadejściu lepszego życia, Jack zaciąga kredyt i kupuje nowe lokum na miarę jego potrzeb. Rozstaje się z Dżoaną, która mu nagle zbrzydła.

W teatrze dochodzi do konfliktu Jacka z dotychczasową gwiazdą Adamem, który nie nawykł do trzymania halabardy.

Jack zaczyna pić bo teraz może i pijany przychodzi na próby.

W końcu nadchodzi czas premiery. Półprzytomny Jack gra jak niedźwiedź szukający wkrętów ósemek w Praktikerze. Publiczność myśli z początku, że to nowa forma ekspresji, ale szybko orientuje się, że ma do czynienia z dyletantem. Wygwizduje Jacka. Jazzowy motyw na saksofonie rozbrzmiewa rozdzierająco.

Ostatnia scena pokazuje Jacka trzymającego halabardę podczas grania sztuki. Spod plastikowego średniowiecznego hełmu widać tylko oczy, które nerwowo wyszukują Dżoany na widowni.

Pierwszy fotos z filmu:

halabarda

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

CommentLuv badge